Select Language

wtorek, 29 listopada 2016

Medvedin - zabawa na 1235 m n.p.m.

Uwielbiamy góry bardziej niż jakikolwiek inny "wytwór" tej ziemi. Dlatego chociaż raz w roku staramy się "wdepnąć" na jakiś szczyt i odpocząć napawając się widokami. Wszakże świat z wysokości wygląda dużo lepiej.

Młody, choć już nieco zaprawiony w górskich bojach, zawsze marudzi prędzej czy później podczas długiej wędrówki. Wybierając jakiś szlak do przejścia staramy się aby i on mógł na nim znaleźć coś dla siebie. Nie inaczej było tym razem, gdy postanowiliśmy przebyć kilkugodzinną pętlę po czeskich Karkonoszach, jednocześnie zapewniając dla 6-latka jakąś dziecięcą atrakcję.

wtorek, 8 listopada 2016

Teplickie Skały - dziki labirynt skalny

Nasi południowi sąsiedzi Czesi mogą poszczycić się całkiem sporą ilością tzw. skalnych miast. Mieliśmy okazję odwiedzić Prachowskie Skały (klik po info) jakiś czas temu. W tym roku nadeszła pora na trekking (bo słowo "specer" jest tu trochę nie na miejscu) po Adrspassko-Teplickich skałach.
Początkowo plan zakładał pokonanie jednego dnia obu pętli w obu skalnych miastach, ale szybko okazało się, że przejście tak długiego i wymagającego szlaku wymaga dobrego przygotowania kondycyjnego i nie jest najlepszym pomysłem dla rodziny z kilkulatkiem. Zwiedzanie  podzieliliśmy zatem na 2 etapy.

wtorek, 18 października 2016

IQ Landia Liberec - zabawa dla całej rodziny!

W niewielkim Libercu (klik), czeskim mieście położonym nad Nysą Łużycką, znajduje się chyba najwięcej atrakcji rodzinnych jakie można sobie wymarzyć na 1 km2. Miasteczko liczy sobie nieco ponad 100 tysięcy mieszkańców, a mimo wszystko jest jednym z największych miast w Czechach. Natomiast miejsc, do których można wybrać się z dzieckiem jest z pewnością więcej niż w wielu kilkustektysięcznych miastach w Polsce. Dziś jest czas na relację z pobytu w miejscu, w którym poznamy tajniki kosmosu, chemii, geografii czy biologii. Dowiemy się dużo o świecie i o sobie. To ciekawe miejsce to IQ Landia - centrum nauki.

piątek, 7 października 2016

Sochaczewska Kolej Wąskotorowa - retro pociąg do natury!

Są takie miejsca, w których ma się wrażenie, że czas stoi w miejscu. Jednym z nich jest Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie, gdzie zgromadzono grubo ponad sto pojazdów, mogących poruszać się po wąskim torze. Miejsce to jest filią warszawskiego Muzeum Kolejnictwa, o którym pisałam TU.

Zgromadzony tu wąskotorowy tabor jest największy w Europie (163 pojazdy). Ale największą atrakcją nie jest samo muzeum, lecz kurs pociągiem retro prosto do Puszczy Kampinoskiej. Sprawiliśmy sobie we wrześniu taką jednodniową wycieczkę.

piątek, 30 września 2016

Jawor - Kościół Pokoju

Dolny Śląsk znaliśmy do tej pory tylko od strony tych najbardziej znanych miejsc. Wiele słyszeliśmy o klimatycznych niewielkich dolnośląskich miasteczkach. Takich zapomnianych, podniszczonych, ale niezwykłych. Jednym z nich jest Jawor słynący z unikatowego na całą Europę zabytku - Kościoła Pokoju.

sobota, 24 września 2016

Liberec - miasto stu atrakcji u stóp Ještědu

Wizyta w czeskim Libercu miała być przerwą między górskimi wędrówkami. Raz - sama przestrzeń miejska zapowiadała się bardzo ciekawie, dwa - jest tu masa atrakcji dziecięcych. Niestety przez dwa dni pobytu nie jest możliwe zobaczenia wszystkiego, więc selekcja miejsc do zobaczenia została starannie zaplanowana.
  

czwartek, 22 września 2016

Subiektywna recenzja przewodnika "Dzieci odkrywają śląskie"

 Ponad miesiąc temu ruszyła jak z kopyta sprzedaż przewodnika DZIECI ODKRYWAJĄ ŚLĄSKIE (klik). Basia - autorka bloga Podróże Hani - spełniła swoje marzenie o wydaniu własnej publikacji dotyczącej podróży z dziećmi po swoim regionie.

W przewodniku odkrywa przed nami największe atrakcje województwa śląskiego i obala mit, że Śląskie to nie tylko kopalnie, Jura i Beskidy. Znajdziemy tu bowiem szereg atrakcji nieoczywistych.


 
Inne cechy przewodnika:
  •  Po pierwsze nieduży format i kółkowe obrzegowanie - na plus - bo ja lubię mieć obrócony przewodnik na konkretne miejsce
  • Po drugie - miła dla oka oprawa graficzna sprawia, że treść jest czytelna
  • Po trzecie - indeks miejscowości - z którego korzystam
  • Po czwarte  - miejsca układają się tak jakbyśmy jechali z północy województwa na południe i nie musieli "skakać" po przewodniku, lecz płynnie przekładać kolejno strony przewodnika.
  •  Po piąte - wszystko bogato okraszone fotografiami


Przewodnik w wersji .pdf oraz w formie wydrukowanej do nabycia przez stronę Podróże Hani.
Zapraszamy gorąco! 






niedziela, 18 września 2016

Góry Izerskie - 2 kraje, 2 szczyty, 1 dzień

Izery, Góry Izerskie, jeden czort:) Fajny kawałek ziemi. Nawet bardzo fajny, chociaż mam wrażenie, że bardzo mało popularny wśród rodzimych górskich piechurów. Skąd to wrażenie? A prawdopodobnie stąd, że góry te leżą w bliskim sąsiedztwie Karkonoszy i to właśnie karkonoskie szlaki podkradają Izerom turystów. Trochę szkoda, ale z drugiej strony może to i dobrze, bo nawet w sierpniu na izerskich szlakach nie było tłumu ludzi, a do wyciągu nie stało się dłużej niż 10 minut. Nam udało się zaliczyć jednego dnia 2 bardzo ważne wierzchołki Gór Izerskich w 2 różnych krajach. Ale o tym za chwilę.

poniedziałek, 12 września 2016

Magiczne Ogrody - zabawa na cały dzień

Razy kilka jeździliśmy w tym roku w okolice Janowca (klik!). W końcu, w ramach akcji "żegnamy wakacje" wybraliśmy się do parku rozrywki o nazwie Magiczne Ogrody, który znajduje się w niewielkich Trzciankach, nieopodal Janowca nad Wisłą.

Wśród tysięcy roślin, przy szumie strumyka, między kwitnącymi wrzosami i różami, pośród zielonych krzewów powstała ta magiczna kraina, która daje wiele radości i pozytywnych emocji naszym dzieciom.
 Za bramą wita nas śpiewający skrzat, którego trzeba najpierw obudzić. Zza płotu łypią swoimi zielonymi oczami mruczące drzewa. Cały park jest podzielony na kilka stref. I tak znajdujemy tu marchewkowe pole, krasnoludzki gród, smocze gniazdo czy mordole oraz wiele innych.

środa, 7 września 2016

Zakręt Śmierci w Karkonoszach

Dobrze czasem zagapić się, zapatrzeć i minąć zjazd, którym miało się pojechać. Tak było w tym przypadku. Zamiast pojechać krajową 30-ką, kontynuowaliśmy jazdę DK3 i skręciliśmy w kierunku Świeradowa. Droga zaczęła piąć się w górę po stromym zboczu, po czym po prawej stronie zastał nas niesamowity widok. Karkonosze jak na dłoni w całej okazałości. Miejsce, w którym się znaleźliśmy tuz przed wieczorem (zupełnie przypadkowo) to słynny Zakręt Śmierci.  Nie bez powodu został tak nazwany, ale o tym poniżej.

piątek, 15 lipca 2016

Wigry na Suwalszczyźnie - oaza ciszy w klasztorze nad jeziorem

Suwalszczyzna kojarzy się wszystkim z polskim biegunem zimna. I słusznie. Ale ten region obfituje w wiele atrakcyjnych turystycznie miejsc. Jednym z nich jest Jezioro Wigry, nad którym wznosi się pokamedulski klasztor. To spokojne miejsce na zadumę, wyciszenie i pobycie z samym sobą. W dodatku na terenie Wigierskiego Parku Narodowego jest też miejsce zasługujące na szczególną uwagę dzieci (kliknij TUTAJ)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Kazimierz - żydowska strona Krakowa



Byliśmy niedawno w Krakowie i chciałabym krótko zrelacjonować ten pobyt, ale zacznę od nietypowego miejsca. Zafascynowana jestem dzielnicą Kazimierz, która znajduje się bardzo blisko Wawelu. Niesamowicie różni się ona od reszty miasta. Mimo, że znajduje się w dość bliskim sąsiedztwie rynku czy wawelskiego wzgórza to jej klimat znacznie odbiega od sąsiadujących dzielnic.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Pustynia Błędowska - polska Sahara

Jakoś do tej pory nigdy nie składało się aby skręcić odrobinę z drogi i zajrzeć na jedyną w Polsce pustynię. Ale dość tego - tym razem postawiłam na swoim i "zaciągnęłam" chłopaków na Pustynię Błędowską, która okazała się całkiem fajnym miejscem, innym i nieco odrealnionym w porównaniu z otaczającymi ją miasteczkami i fabrykami.

Pustynia Błędowska leży na styku województwa śląskiego i małopolskiego. Wg nas najlepiej zobaczyć ją z dwóch punktów widokowych:

1. z góry Czubatki (w Kluczach) 382 m n.p.m.
2. z góry Dąbrówki (w Chechle) 355 m n.p.m.

czwartek, 9 czerwca 2016

W czasie jazdy dzieci się nudzą?

Przyszła ciepła pora, a wraz z nią okres częstszych wyjazdów poza dom. Czy bliżej, czy dalej - każda podróż cieszy. Niestety dłuższe siedzenie w aucie po jakimś czasie zaczyna nudzić małych podróżników.

Jaki macie patent za zabicie czasu podczas jazdy?
Nasze "czasoumilacze" to:
1. Zabawa w "Nożyce, kamień, papier"
2. Zabawa w zgadywanki - opowiadamy o jakiejś rzeczy widzianej po drodze , a druga osoba ma za zadanie zgadnąć co mamy na myśli
3. Śpiewanie i nauka wierszyków
4. Czytanie legend, np. o mieście do którego akurat zmierzamy.
5. Zabawa w słowa - Adaś podaje słowo, a kolejna osoba musi podać słowo rozpoczynające się od ostatniej litery poprzedniego słowa
6. Zabawki - czasem jakiś nieduży pojazd lego, ostatnio lornetka
8. Liczenie - liczymy drzewa, samochody, znaki drogowe - wymyślamy sobie co mamy policzyć
9. Karciana gra w Piotrusia

Nie mamy tabletów, czasem zagramy w jakąś grę na smartfonie, ale staramy się nie marnować czasu na elektronikę.

Ostatnio wpadł mi w ręce "Mój dziennik podróży" - książeczka małego formatu, w której dziecko (nawet kilkuletnie) może gromadzić swoje wspomnienia z danej wycieczki. Fajna rzecz by utrwalić nazwy miejsc, które się odwiedziło.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Janowiec - po drugiej stronie rzeki

Bardzo często widuję na blogach zdjęcia z osławionego Kazimierza Dolnego nad Wisłą.

Tymczasem po drugiej stronie rzeki, nieco na uboczu znaleźć można naprawdę wspaniałe ruiny zamku Filerjów - w Janowcu nad Wisłą. Ja wiem, że to nie po drodze, ale uwierzcie - warto zaglądać w takie miejsca, szczególnie podczas różnorakich imprez. My spędziliśmy tam całkiem udaną majówkę, wczuwając się w klimaty z okresu Potopu Szwedzkiego.

wtorek, 31 maja 2016

Energylandia - co, jak, kiedy i dlaczego?

W końcu znaleźliśmy odpowiedni moment na odwiedziny słynnej Energylandii w Zatorze.
Ten ogromny park rozrywki dostarczy zarówno, atrakcji, jak i emocji zarówno tym maluśkim, jak i dorosłym twardzielom.

Pytacie nas w wiadomościach prywatnych jak zaplanować pobyt, ile trzeba mieć czasu i pieniędzy, więc dziś wpis "praktyczny".

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Wikingowie w Warszawie - to możliwe!

Wikingowie w centrum Polski? Tak to możliwe. Na warszawskim Żoliborzu tuz przy Moście Grota - Roweckiego znajduje się gród Wikingów i Słowian - warownia Jomsborg. Jest to siedziba legendarnej drużyny Jomsborczyków (Jomswikingów), którzy według skandynawskich sag, służyli Królowi Bolesławowi Chrobremu jako najemni wojownicy. Korzystając z ciepłej wiosennej soboty odwiedziliśmy to miejsce - akurat odbywał się tam piknik historyczny.

Już z drogi rzuca nam się w oczy palisada - ogromny płot warowni z całych pali drzewa. Przekraczając bramę wkraczamy w inną rzeczywistość - przenosimy się w czasie o kilkaset lat wstecz.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Muzeum Ewolucji w Warszawie

Pewnego zimnego marcowego poranka wybrałam się z Małym Włóczykijem na giełdę minerałów, która odbywała się w Pałacu Kultury i Nauki. Skoro byliśmy w temacie kamieni nasza rozmowa zeszła na skamieniałości i prehistorię, która od jakiegoś czasu fascynuje naszego małego podróżnika. Byliśmy z nim już w Bałtowie, ale tym razem postanowiliśmy zajrzeć do położonego również w Pałacu Kultury Muzeum Ewolucji. 


niedziela, 20 marca 2016

Kanał Augustowski - mekka kajakarzy polskich

Lato nierozłącznie kojarzy mi się z wodą. Bo gdzie najlepiej spędza się upalne dni jeśli nie pobliżu wodnych akwenów? Pisałam już o campingu nad Niegocinem, o kąpieli w lodowatym jeziorze Wigry na Suwalszczyźnie, ale dziś mam świetną alternatywę.

Czy byliście kiedyś w Augustowie? To niewielkie miasteczko turystyczne leżące na północny wschód od stolicy, całkiem blisko Suwałk. O słynnej Beacie z Albatrosa słyszeli wszyscy. Od 1993 roku miasto posiada status uzdrowiska (bogate złoża borowiny, w okolicy źródła wody mineralne). A ja chciałabym pominąć mało ciekawe opowieści o tym co jest w mieście, a wolałabym skupić się na wodzie, której zarówno w centrum miasteczka, jak i w okolicy nie brakuje.

wtorek, 8 marca 2016

Jezioro Bled i Bohinj - perły Triglavskiego Parku Narodowego

O naszych planach dotyczących Alp Julijskich pisałam TUTAJ (klik). Dwa dni to zdecydowanie za mało aby zobaczyć wszystkie atrakcyjne turystycznie miejsca. Ale chcieliśmy zobaczyć chociaż to, co jest najbardziej znane w okolicy, czyli dwa najpiękniejsze jeziora: Bohinj i Bled.

czwartek, 25 lutego 2016

Alpy Julijskie - trasa widokowa przez Przełęcz Vršič

Za kilkoma krajami i setkami kilometrów autostrad rozciąga się malownicza kraina. Słowenia. Kraj to niewielki lecz niezwykle urokliwy. Słoweńcy mają wszystko czego trzeba by móc nacieszyć oczy: wspaniałe morze z przepięknym Piranem - perłą wybrzeża, bogatą w zabytki stolicę - Lublanę oraz zielone winnice ciągnące się dziesiątkami kilometrów.
Nas urzekły jednak góry! W końcu taki był cel naszej wyprawy - Triglavski Park Narodowy oraz najpiękniejsze jego zakątki.

piątek, 19 lutego 2016

Zamek Ogrodzieniec - duma Szlaku Orlich Gniazd

Największy i najwyżej położony zamek na słynnym jurajskim Szlaku Orlich Gniazd to oczywiście Zamek Ogrodzieniec. Zabawne jest to, że znajduje się on w miejscowości Podzamcze położonej nieopodal miasteczka Ogrodzieniec. Mnóstwo osób myli te miejscowości:-)
Odwiedziliśmy to cudo w październiku 2015, wracając naokoło z Rabsztyna do Warszawy.

Wszystkie zamki jurajskie mają wspólną cechę - są jasne, ponieważ do ich budowy użyto białego wapienia. Dodatkowo położone są na skałach, co sprawia złudne wrażenie jakby z tych skał wyrastały.

sobota, 30 stycznia 2016

Pałac w Wilanowie i Królewski Ogród Światła

Od kilku lat w listopadzie otworem i bez opłat stoją dla zwiedzających 4 królewskie rezydencje:

W Warszawie:

W Krakowie:
  • Zamek na Wawelu.
Korzystając z darmowych wejściówek odwiedziliśmy już wszystkie warszawskie rezydencje królów. W tym roku było to Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie. Wszystko odbyło się na wariackich papierach, bo jako jedyna posiadaczka biletów dla nas i grupki znajomych ledwie zdążyłam z Adasiem dojechać na zarezerwowaną godzinę. Poza zwiedzaniem królewskich wnętrz tego dnia czekał na nas jeszcze Królewski Ogród Światła.

środa, 20 stycznia 2016

Tyłki w TROKI i na Litwę!

Sierpień 2015 obfitował w wiele wizyt do miejsc, których wcześniej nie planowaliśmy. Dziś tu, jutro tam, bez konkretnych planów noclegowych, bez tak zwanego ładu i składu czyli tak jak lubimy.

Jednym z takich nieplanowanych miejsc były litewskie Troki. W otoczeniu jezior, na półwyspie zamieszkuje tu obecnie około 7-8 tysięcy osób (również pochodzenia karaimskiego). Największą atrakcją jest tu średniowieczny zamek, znajdujący się na wyspie na jeziorze Galve. Nie bez powodu nazywany jest małym Malborkiem.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Hydropolis - wrocławskie muzeum poświęcone wodzie - unikat w skali świata!

- Wujek, a co to jest literka O i dwie literki H, zapytało moje dziecko po wizycie w Hydropolis. Wujek zdębiał mówiąc, że nie wie. – No wujek, to przecież woda - odpowiedział rezolutny pięciolatek.

Zajmuje  70% powierzchni naszej planety i stanowi około 60% masy naszego ciała. Bez niej nie istniało by życie. Co to? WODA oczywiście! Miesiąc temu we Wrocławiu w dawnym zbiorniku na czystą wodę dla miasta otwarto ultranowoczesne muzeum poświęcone tej substancji. Jest to jedyny do tej pory taki obiekt w naszym kraju.
Odwiedzając Hydropolis dowiecie się skąd woda wzięła się na Ziemi, jaką rolę pełni w naszym życiu, jakie może stanowić zagrożenia i co można odnaleźć w jej głębinach.

wtorek, 5 stycznia 2016

Para buch, koła w ruch czyli wizyta w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie

W pewien zimowy dzień goszcząc u siebie drugiego ciekawego świata chłopca postanowiliśmy zrobić dzieciakom wycieczkę do stolicy. Żeby było ciekawiej i bardziej "tematycznie" wsiedliśmy do pociągu nie byle jakiego na Dworcu Wschodnim z przystankiem końcowym na warszawskiej Ochocie. Dzieci wysiadły jak zaczarowane, bo pokażcie mi chłopca, którego nie fascynują pociągi. I aby ten czar nie prysł za szybko zaprowadziliśmy towarzystwo do pobliskiego Muzeum Kolejnictwa.

Wizytę zaczęliśmy od obejrzenia taboru znajdującego się na zewnątrz. Co za atrakcje! Kilkanaście lokomotyw parowych, wagony towarowe, elektrowozy, lokomotywy spalinowe, a nawet wagon artyleryjski!

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Twierdza Boyen - Giżycko

Tegoroczny mazurski wypad obfitował w wiele atrakcji. I nie tylko wodnych. Jak wiecie, położenie Mazur  zostało wykorzystane do zbudowania wielu obiektów o znaczeniu militarnym, ot, choćby Wilczy Szaniec (klik), czy Twierdza Boyen, którą Wam za chwilę pokażę.

Jak już pisałam jeden z noclegów spędziliśmy nad Jeziorem Niegocin w Giżycku (klik). Okazało się, że znajdujemy się przysłowiowy rzut beretem od Twierdzy Boyen zbudowanej na wąskim przesmyku między jeziorami Niegocin i Kisajno. Wzniesiono ją na planie gwiazdy w latach 1844-1856 po to, by broniła od wschodu dostępu do Prus. Król Fryderyk Wilhelm oficjalnie nadał twierdzy nazwę Feste Boyen (Twierdza Boyen). Połowa bastionów, tj. trzy otrzymały nazwę od imion gen. von Boyena – Leopold, Ludwik i Herman, a trzy pozostałe – Recht (Prawo), Schwert (Miecz), Licht (Światło) od jego rodowego zawołania. Do budowy fortecy zużyto około 16 milionów cegieł oraz 33 tysiące beczek z wapnem palonym.


niedziela, 29 listopada 2015

Wigierski Park Narodowy i lodowate jezioro w środku lata

Za siedmioma lasami, za kilkoma wzgórzami na północno - wschodnim krańcu naszego kraju leży region zwany Suwalszczyzną. Okolice Suwałk nazywane są polskim biegunem zimna, polską Alaską. Przyczyną tego są chłodne masy powietrza, które spływają do nas znad Skandynawii i zachodniej Rosji, a dokładniej od północnego wschodu. Jako, że Suwalszczyzna położona jest właśnie na północno - wschodnim krańcu naszego kraju, jest pierwszym regionem znajdującym się na trasie zimnego powietrza i jednocześnie przyjmuje jego największą dawkę.

Właśnie tu znajduje się jedno z najciekawszych polskich jezior - Jezioro Wigry - pochodzenia polodowcowego.

W sierpniowy upalny dzień postanowiliśmy zobaczyć okolice tego pięknego jeziora i ochłodzić się nieco w jego wodach. W pierwszej kolejności pojechaliśmy do miejscowości Stary Folwark, gdzie znajduje się świetne multimedialne Muzeum Wigier.

środa, 25 listopada 2015

Włóczykijska relacja w sieci! Tym razem Beskid Śląski

Pamiętacie jak rozpływaliśmy się rok temu we wspomnieniach o Beskidzie Śląskim?


Nasze wspomnienia z pobytu w tamtych stronach zaowocowały artykułem do zaprzyjaźnionego portalu Dzieckowpodrozy.pl

Jeśli macie ochotę zajrzeć to zapraszam pod link:

Wiejsko-miejski Beskid Śląski 

 

Jeśli zaś macie ochotę na więcej informacji o wspominanych w artykule miejscach zapraszam po szczegóły (klikamy w linki):

 

Miłej lektury:-)

 

 

 


poniedziałek, 2 listopada 2015

Ojców, Dolina Prądnika i Pieskowa Skała

Początek października to wymarzona pogoda na wszelakie wycieczki. Sezon turystyczny dawno się skończył, drzewa zaczynają się powoli złocić i czerwienić, niebo jest obłędnie błękitne, a dni jeszcze w miarę ciepłe. Musielismy wykorzystać ten czas na ostatni w tym roku wypad poza dom dalej niż 200 km. Gdzie szukać oznak jesieni? W Ojcowskim Parku Narodowym, słynącym z malowniczych skałek, doliny Prądnika i zamków. Nie byliśmy w Ojcowie ponad 10 lat!

Przez ten park przebiega kilkadziesiąt kilometrów szlaków, które latem przeżywają prawdziwe oblężenie, gdyż miejsce to znajduje się blisko Krakowa i Śląska. Około południa wyruszyliśmy spod zamku w Ojcowie i obraliśmy zielony szlak. Dzień zapowiadał się fantastycznie!

poniedziałek, 19 października 2015

Zamek Rabsztyn - jedno z Orlich Gniazd

Wracając tydzień temu od znajomych postanowiliśmy jak zawsze nie wracać do domu najprostszą drogą. Pojechaliśmy do Olkusza, a stamtąd do Rabsztyna, gdzie na wysokiej wapiennej skale wznoszą się ruiny średniowiecznego zamku (jednego z wielu na słynnym szlaku Orlich Gniazd).  Nasz mały włóczykij na hasło "zamek" i "ruiny" zareagował z radością i już nie mógł się doczekać wizyty w tym miejscu.
Zamczysko powstało w połowie XIV wieku, za panowania króla Kazimierza Wielkiego. Na skale powstał tzw. zamek górny, a potem dopiero część dolna. Umiejscowienie na wysokiej skale sprawiało, że warownia nie była łatwa do zdobycia. Zamek stopniowo był rozbudowywany przez kolejnych właścicieli, ale niestety w 1657 roku podczas najazdu Szwedów został spalony. W XIX wieku poszukiwacze skarbów wysadzili jedyną zachowaną część zamku – basztę oraz mury zamku dolnego.

czwartek, 15 października 2015

Jesień u stóp Śnieżnych Kotłów w Karkonoszach

Co byście zrobili gdyby na południu Niemiec zaczął psuć wam się samochód, w Pradze nie dał się w ogóle odpalić, a po 3h kombinacji jednak ruszył i ciemną nocą ledwie dotarł do Polski?

Po całym dniu paniki na autostradzie i zastanawiania się czy będą nas ściągać, czy nie dojechaliśmy do Harrachova. Przekraczając granicę sypiącym się Cinquecento wylądowaliśmy o 23:00 w Szklarskiej Porębie. Postanowiliśmy się zatrzymać tu na noc, bo baliśmy się, że nam samochód stanie gdzieś w nocy na amen. Ranek w pierwszym lepszym pensjonaciku powitał nas październikowym chłodem, ale stwierdziliśmy, że musimy wykorzystać okazję i ruszyliśmy na krótki szlak w góry.

A jesień w Karkonoszach jest naprawdę piękna i dorównuje tej bieszczadzkiej:-)

poniedziałek, 12 października 2015

Kraina Wielkich Jezior Mazurskich - Jezioro Niegocin

Są takie miejsce na Mazurach, których nie wolno pominąć podczas wizyty w tym regionie. Mam na myśli okolice Giżycka. Trafiliśmy do tego miasta późnym popołudniem szukając campingu z ładnym widokiem i po trasie. Nie chcieliśmy wjeżdżać w żadne boczne drogi, na żadne wioski. Nasz wybór padł na pole namiotowe nad samym Jeziorem Niegocin, zaliczanych do Wielkich Jezior Mazurskich. Niegocin to trzecie pod względem wielkości jezioro na Mazurach. Adaś cieszył się jak szalony, że "zamieszka" w namiocie nad samą wodą.
Ma 2 tysiące hektarów powierzchni i głębokość do 39,7 metra. Jego linia brzegowa to aż 35 km! Jezioro to jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów. Z nas żadni żeglarze, ale skorzystaliśmy z walorów bycia nad wodą.  Kąpiel w krystalicznie czystej wodzie: zaliczona. Kolacja o 23:00 na drewnianej ławce przy brzegu z widokiem na port: zaliczona. Nocne słuchanie szant z pobliskiej tawerny: zaliczone. Karmienie ptaków o 7 rano po wyjściu z namiotu: zaliczone!

środa, 7 października 2015

O "wilkach" z podkętrzyńskich lasów

8 na wschód od Kętrzyna rozciągają się mocno zalesione tereny. W tym gąszczu nieopodal miejscowości Gierłoż znajduje się jedna z największych atrakcji Warmii i Mazur. 
Mowa oczywiście o Wilczym Szańcu - Wolfschanze - ruinach dawnej kwatery Hitlera i jego najbliższych współpracowników.  
Dużo opowiadaliśmy Adasiowi o wojnie i Hitlerze, więc naturalną koleją jest pokazanie mu tak ważnych miejsc związanych z historią. Nie mogło nas zabraknąć również w Gierłoży.

wtorek, 29 września 2015

Plantacja dyń - jedyne takie miejsce w okolicy

Mamy piękną jesień. Słoneczną, ciepłą, taką jaką lubię. Szkoda marnować ostatnich ciepłych dni na siedzenie w domu. W ostatnią niedzielę wybraliśmy się na spacer do pobliskiego Wieliszewa. Kilka dni wcześniej znalazłam w sieci informację o sporej plantacji dyń i  postanowiliśmy obejrzeć najbardziej kuriozalne okazy.

piątek, 25 września 2015

Oktoberfest czyli piwne dożynki w Bawarii!

Każdego roku w Monachium - stolicy Bawarii odbywa się jeden z największych festynów na świecie. Mowa oczywiście o Oktoberfest. Święto zwane przez niektórych "dożynkami chmielnymi" pierwszy raz zorganizowane zostało w 1810 roku. Stało się światowym wydarzeniem, które gromadzi około 6 milionów odwiedzających, chociaż trwa zaledwie (i aż) 16 do 18 dni. W 2008 roku mieliśmy wielką przyjemność posmakować wszystkich monachijskich piw, które uwarzone zostały zgodnie z Bawarskim Prawem Czystości z 1487 roku i podobną normą niemiecką z 1906 roku. Tylko takie piwa mogą być serwowane podczas Oktoberfestu.
Skąd w ogóle wzięła się tradycja tego święta?
 
W październiku 1810 roku ślub Ludwika Bawarskiego z księżniczką Teresą został uświetniony wyścigami konnymi. Spożywano wtedy piwo z poprzedniego sezonu, zanim zaczęło się warzenie nowego. Wszystko odbyło się na łąkach pod murami miasta. Impreza na błoniach przyciągnęła mnóstwo ludzi, więc rok później postanowiono ją powtórzyć. I tak zrodziła się tradycja Oktoberfestu. Na cześć księżniczki błonia zostały nazwane Theresienwiese i właśnie tu spotykają się piwosze z całego świata.

niedziela, 20 września 2015

Stańczyki spięte dwoma mostami

Puszcza Romincka - las jak las, prawda? Ale w tym lesie dwa cuda. Ogromne i betonowe, a zarazem lekkie i zgrabnie wyglądające mosty. To niewątpliwie jedna z najbardziej charakterystycznych budowli na północno - wschodnim krańcu Polski, na granicy Mazur i Suwalszczyzny. Przypominają rzymskie akwedukty. Dwa żelbetonowe mosty znajdują się w Stańczykach. Zbudowane zostały w latach 1912 - 1926 na skraju Puszczy Rominckiej. Są fragmentem nieistniejącej już trasy Gołdap - Żytkiejmy. Linia kolejowa została tu uruchomiona w 1927 roku. Pociągi jeździły tylko mostem północnym zbudowanym jako pierwszym (lata 1912-1214). 

wtorek, 15 września 2015

Warmińsko-mazurska perła baroku - Święta Lipka

Jednemu z więźniów kętrzyńskiego zamku objawiła się nocą Matka Boska i nakazała wyrzeźbić swoją postać z Dzieciątkiem. W ciągu zaledwie jednej nocy skazany na śmierć stworzył przepiękną drewnianą figurę. Kolejnego dnia, rankiem więzienni strażnicy zaprowadzili skazańca przed oblicze sędziów, a Ci popatrzyli na figurę, odczytali to jako znak boski i skazaniec został uwolniony.

Po drodze do Reszla znalazł okazałą lipę, przy której postawił swoje dzieło (tak mu nakazała Przenajświętsza Panienka). Od tamtej pory w tym miejscu zaczęły zdarzać się cudowne ozdrowienia.  Proboszcz z Kętrzyna przenosił kilkakrotnie figurę do kościoła, ale Matka Boska wciąż w niewiadomy sposób wracała na lipę. Zbudowano tu zatem kaplicę, do której zaczęli przybywać pierwsi pielgrzymi. Z chwilą sekularyzacji Prus praktyki katolickie zostały zabronione, a tym samym zabroniono pielgrzymować.  Podburzeni przez starostę protestanci z Kętrzyna zniszczyli wtedy kaplicę, figurkę wrzucili do Jeziora Wirowego, lipę ścięli ustawiając w jej miejscu szubienicę. Szubienica miała odstraszać pątników.

Dziś w miejscu legendarnej lipy znajduje się przepiękna barokowa świątynia, a miejscowość zwaną Świętą Lipką odwiedzają setki tysięcy pielgrzymów rocznie. Można powiedzieć, że to taka "Częstochowa Północy".

poniedziałek, 7 września 2015

Bałtów - śladami prehistorycznych gadów

Od roku trwa u Adasia fascynacja prehistorią. Bez zająknięcia wymienia nazwy wszelakich dinozaurów (a ja łamię sobie język na prostym kecalkoatlu), uwielbia kopać w poszukiwaniu skamieniałości, marzy o znalezieniu kryształu i wyobraża sobie uderzenie w ziemię asteroidy, która spowodowała zmianę klimatu, a w konsekwencji wyginięcie prehistorycznych gadów.

Sprawiliśmy małemu wielką radość zabierając go do Bałtowskiego Kompleksu Turystycznego.
To właśnie w tych stronach znaleziono ślady wielkiego allozaura czy maleńkiego kompsognata. Dostrzeżono tu potencjał turystyczny i w 2004 roku otwarto pierwszy w naszym kraju Park Jurajski, stopniowo dobudowując pozostałe atrakcje.

czwartek, 3 września 2015

Reszel - Mazury z góry!

Robiąc tegoroczne "tour de Mazury" nie mogło zabraknąć na liście miejsc do zobaczenia niewielkiego miasteczka Reszel. To tu w 1821 roku spalono ostatnią w Europie czarownicę. Powstanie tego grodu datuje się na 1241 rok, gdy Krzyżacy zbudowali w Reszlu drewnianą strażnicę.

Zajechaliśmy sprawdzić gdzie kryje się fenomen tego miejsca. I chyba mamy odpowiedź - widoki z góry! Są naprawdę zacne!

W pierwszej kolejności zawędrowaliśmy do gotyckiego kościoła p.w. Św. Piotra i Pawła, a właściwie na kościelną wieżę, która liczy sobie ok. 50m wysokości. Na górze nogi się pode mną ugięły (mam lęk wysokości), natomiast chłopaki bez zająknięcia podeszli do siatki i podziwiali panoramę okolicy.