Select Language

wtorek, 30 czerwca 2015

Lwów - opera, kopiec Unii Lubelskiej i barwna starówka

Pokazywaliśmy Wam już Cmentarz Orląt Lwowskich (kliknij i zobacz), zabytki sakralne (kliknij i zobacz), ale nie pokazaliśmy Wam samego Lwowa. Takiego znanego z obrazków, słynącego z budynku opery, ulic pełnych ludzi i pięknych widoków z góry. Tyle tytułem wstępu. Teraz kilka informacji o mieście.

Położone na 7 wzgórzach (podobnie jak Rzym) miasto zostało założone około 1250 r. przez Daniela I Halickiego i nazwane Lwowem na cześć jego syna Lwa. Od XIV wieku miasto znalazło się w składzie Królestwa Polskiego.

My zakochaliśmy się we Lwowie od pierwszego wejrzenia. Każda uliczka, każdy kąt noszą tu ślady polskości.  Ulice są gwarne, pełne ludzi, kolorowe. Niestety miasto niszczeje. Ale ciągle urzeka turystów. Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu? (śpiewał Szczepcio i Tońcio).


Najbardziej okazałym budynkiem (i najbardziej znanym) jest gmach Opery Lwowskiej, porównywany do budynku opery w Wiedniu czy Paryżu. Na jego widowni może zasiąść ponad 1000 widzów. Mieliśmy przyjemność zobaczyć operę od środka - sala lustrzana oraz widownia w niczym nie odstaje od bogatych pałacowych wnętrz.
  
Lwowska starówka znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wokół prostokątnego rynku znajdują się kamienice, wszystkie mają 2-3 piętra i nie więcej. W dawnym Lwowie bez zapłacenia dodatkowego podatku można ich było mieć jedynie trzy piętra, a jeśli w którejś kamienicy jest ich cztery albo więcej oznacza to, że jej właściciel był niezmiernie bogatym mieszczaninem. Największą uwagę przykuwa tzw. Czarna Kamienica - nazwa pochodzi od koloru jej elewacji.
Będąc we Lwowie KONIECZNIE należy odwiedzić Aptekę Pod Czarnym Orłem-muzeum znajdujące się nieopodal rynku. Założona w 1777 roku działa po dziś dzień i jest najstarszą apteką-muzeum w Europie. Zgromadzono w niej kilka tysięcy eksponatów o tematyce farmaceutycznej.
 
 Najlepszym miejscem do zwiedzania miasta są okoliczne wzgórza. W tym celu udaliśmy się pieszo(!) szybkim tempem na wzgórze zwane Wysokim Zamkiem, na którym w XIII wieku zbudowano zamek - warownię (obecnie zachowany jest tylko fragment murów). Wzgórze ma wysokość 413 m n.p.m i jest to najwyższy punkt Lwowa Dla upamiętnienia 300-lecia unii polsko-litewskiej zbudowano tu Kopiec Unii Lubelskiej. Warto było się tam wspiąć by podziwiać z góry panoramę miasta.
  
W drodze na dół minęliśmy jeszcze kilka wartych uwagi miejsc oraz obowiązkowo plac zabaw:) Adaś bawił się ochoczo z dziećmi, ale z uwagą przysłuchiwał się im i nie mógł do końca zrozumieć o czym mówią. Chyba dopiero tam się zorientował, że nie jesteśmy w Polsce.
 
 


 Pomnik Szewczenki - narodowy wieszcz Ukraińców.
Muszę jeszcze wspomnieć o tej ulicy. Jest to Prospekt Swobody (dawniej Wały Hetmańskie) - reprezentacyjny bulwar miejski, zbudowany w miejscu dawnych murów miejskich. Ich początek to Plac Mickiewicza, a zwieńczone są gmachem opery, o której pisałam na początku.
 
 
 Lwowski spacer zakończyliśmy w strugach deszczu przy operze. Tego dnia zrobiliśmy pieszo, we troje, wiele kilometrów. Musze pochwalić swoje dziecko - nie marudziło mimo dość sporego wysiłku fizycznego, a jeszcze miał siłę tańczyć z break dance'owcami przy fontannach:-)

Nie ma jak Lwów!









2 komentarze:

  1. We Lwowie byłam we wrześniu. Jestem nim zauroczona. Na pewno tu wrócę...

    OdpowiedzUsuń