Select Language

niedziela, 18 września 2016

Góry Izerskie - 2 kraje, 2 szczyty, 1 dzień

Izery, Góry Izerskie, jeden czort:) Fajny kawałek ziemi. Nawet bardzo fajny, chociaż mam wrażenie, że bardzo mało popularny wśród rodzimych górskich piechurów. Skąd to wrażenie? A prawdopodobnie stąd, że góry te leżą w bliskim sąsiedztwie Karkonoszy i to właśnie karkonoskie szlaki podkradają Izerom turystów. Trochę szkoda, ale z drugiej strony może to i dobrze, bo nawet w sierpniu na izerskich szlakach nie było tłumu ludzi, a do wyciągu nie stało się dłużej niż 10 minut. Nam udało się zaliczyć jednego dnia 2 bardzo ważne wierzchołki Gór Izerskich w 2 różnych krajach. Ale o tym za chwilę.
 Położone na południowo-zachodnim krańcu Polski góry nie są trudne do wędrówek. Ich szczyty są rozległe i lekko spłaszczone. Takie warunki sprawiają, że to miejsce idealne dla kolarzy górskich oraz narciarzy biegowych. Izery położone są w połowie po stronie polskiej i czeskiej. Wody wypływające z tutejszych źródeł są bogate w minerały, co przyczyniło się do rozwoju miejscowości uzdrowiskowej Świeradów-Zdrój. Nasza górska wycieczka rozpoczęła się od wjazdu gondolką do schroniska na Stogu Izerskim (1060m n.p.m.). Stamtąd wyruszyliśmy na szlak w stronę czeskiej granicy. Od zabytkowego schroniska do szczytu (z wieżą przekaźnikową) to zaledwie kilka minut marszu.

 Obieramy sobie popularny szlak w kierunku Smrka. Jest to najwyższy szczyt czeskich Izerów, chętnie odwiedzany przez turystów, ze względu na znajdującą się na nim widokową wieżę. Po drodze mijamy Przełęcz Łącznik i mniej więcej po 2 godzinach marszu docieramy na Smrk (1124 m n.p.m.). Szczyt wziął swoją nazwę od potężnego świerku jaki tu kiedyś rósł. Niestety drzewo zostało powalone podczas burzy w 1709 roku.
  
Tuż przed szczytem, na rozdrożu stoi pomnik Theodora Körnera, który ponad 200 lat temu zdobył gorę jako pierwszy zimową porą.
Wdrapujemy się na wieżę około 20 m w górę. Tu pogoda nam się nieco załamuje, więc szybko wyciągamy grube polarki i zakładamy czapki (tak, w sierpniu!). Z wieży rozciąga się wspaniały widok - dodatkowych wrażeń dostarcza nam ogromna chmura, która zwisa wprost nad naszymi głowami. Deszcz mży, w dole świeci słońce. Widok nie z tej ziemi.
Chłód i deszcz daje nam się we znaki więc schodzimy na dół i odkrywamy, że do wnętrza wieży można wejść. Rozgościliśmy się w niewielkim pomieszczeniu zajadając kanapki i przybijając pamiątkową pieczątkę. Po chwili ruszamy z powrotem w kierunku Stogu Izerskiego, niestety tą samą drogą, którą przyszliśmy.
Na Stogu, nieco przemarznięci decydujemy się na ciepły posiłek, a nasz mały włóczykij...zasypia w lot na ławce pod schroniskiem. No cóż, on ma to do siebie,. że potrafi zasnąć w bardzo nietypowym miejscu:-) Po godzinnej drzemce ruszamy w dół. Pieszo. 
Plan zakładał zejście szlakiem czerwonym, ale obraliśmy sobie finalnie drogę rowerową, która w połowie miała połączyć się ze ścieżką edukacyjną. Niby się połączyła (wg mapy) - skręciliśmy w dół i zaczęły się kłopoty. Okazało się, że ścieżka nie istnieje, schodziliśmy dość stromym zboczem, bez szlaku, przedzierając się przez jakieś krzaki i dobry humor zaczął nas opuszczać. Wracać w górę do drogi się nie opłacało. Szliśmy w dół jeszcze kilkanaście minut aż w końcu trafiliśmy na jakiś wąski kawałek żwirowej ścieżki. Uff, jaka radość:-) Droga doprowadziła nas do nartostrady, a potem nartostradą dostaliśmy się do dolnej stacji kolejki. Ja natomiast obiecałam sobie, że odtąd trzymamy się szlaków i tylko wyłącznie szlaków wędrując z Adasiem. Idąc "na dziko" zmierzaliśmy z zupełnie przeciwnym kierunku. W sumie tego dnia przewędrowaliśmy 5,5 godziny.
 
Po kliknięciu w mapę przebieg naszej trasy, z jednym komentarzem: trasę w dół pokonaliśmy jak już pisałam "na dziko" mniej więcej w połowie między szlakiem zielonym a czerwonym.

2 komentarze:

  1. Góry zawsze są świetne na wycieczkę z dzieckiem, oczywiście wszystko w granicach rozsądku :) W tych okolicach nas jeszcze nie było a widać, że warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izery to także nowość dla nas. Pierwsze koty za płoty:-)
      A po górach wędrujemy z młodym raz w roku. Daje chłopak radę.
      Pozdrawiamy!

      Usuń