Select Language

wtorek, 20 czerwca 2017

Farma Iluzji - czyli jak oszukać swój mózg

Pewnego niedzielnego popołudnia we wrześniu, wracając od rodziców do domu postanowiliśmy wdepnąć na Farmę Iluzji. Jest to park rozrywki dla  położony mniej więcej 20 km od Dęblina w kierunku Warszawy, w miejscowości Mościska. Cieszę się, że to nie jest kolejny park miniatur czy dinozaurów, jakich namnożyło się w naszym kraju ostatnimi czasy.

Słyszeliśmy różne opinie o tym miejscu, ale zazwyczaj nie sugerujemy się opinią innych, sprawdzamy sami na sobie czy warto było odwiedzić takie miejsce czy nie. Powiem wam -świetne miejsce na rodzinne popołudnie.

Tuż po wejściu na teren obiektu naszym oczom ukazał się lewitujący kran. Woda leciała, no właśnie, skąd? Długo staliśmy z mężem zastanawiając się jak to jest zrobione? I chyba doszliśmy do dobrego rozwiązania, którego wam jednak nie zdradzę.
  
Tuż obok  znajduje się Muzeum Iluzji. Od  początku śledziła nas tu twarz Alberta Einsteina. Jest to atrakcja typu hollow face, czyli twarze są wklęsłe, a sprawiają wrażenie wypukłych, dodatkowo odczuwaliśmy tu efekt, jakby twarz obracała się ciągle w naszym kierunku. Nieco upiorne uczucie być śledzonym przez ducha Einsteina. Adasia zainteresował stół, na którym pokazywał się model Zygzaka Mqueena. Ale gdy próbował go dotknąć okazywało, się, że to tylko iluzja, stół był pusty.

 Wszyscy dobrze bawiliśmy się w komnacie luster, ale nie tych krzywych zwierciadeł, a tych zwykłych, ustawionych na przeciwko siebie. Takie położenie daje efekt wielokrotnego odbicia sylwetki. Rozmnożyliśmy się w szybkim tempie:)
Zainteresował nas też stolik. Adaś pobiegł dookoła niego i po chwili zobaczyliśmy go w takim wydaniu na patelni:)

Chwilę później staliśmy przy latającej chacie tajemnic. To nic innego jak bardzo krzywo postawiony dom, w którym mój błędnik zupełnie zwariował. Czułam zawroty głowy, nogi mi się zaczęły uginać po kilku minutach spędzonych wewnątrz budynku. Ma się wrażenie, że wszystko jest krzywe, a tymczasem to nasz mózg pracuje tu zupełnie inaczej. Stałam pionowo, a jak popatrzyłam na siebie w lustrze to zobaczyłam swoje odbicie mocno pochylone:

 Następny obiekt wart uwagi prezentuję poniżej.Ukryta perspektywa oszuka każdy mózg. Testowaliśmy już go przy okazji wizyty w Centrum Nauki Kopernik:
 Nie polecam wejścia z małymi dziećmi (jak nasze) do labiryntu luster. Ja szłam po omacku z rękami wyciągniętymi do przodu, Adaś pobiegł za Łukaszem i dość mocno uderzył głową o taflę lustra, bo był przekonany, że tam jest korytarz, a nie lustrzane odbicie korytarza. Bądźcie tu ostrożni i pilnujcie swoich pociech:-)
Kolejna atrakcja to obrotowy domek. Wsiadamy do środka i zastanawiamy się, czy to my się kręcimy czy domek? Zawroty głowy gwarantowane:) 
Najbardziej jednak przeżyłam wizytę w tzw. Tunelu Zapomnienia, gdzie idąc po wąskiej kładce przez ciemny tunel z głośną muzyką i wszystkim wirującym dookoła musiałam mocno się chwycić poręczy, bo nie mogłam ustać na nogach. Adaś ma rękach Łukasza poprosił o wyjście. To miejsce dla ludzi o mocnych nerwach.


 Resztę czasu spędziliśmy już na zewnątrz. Poczuliśmy się przez chwilę jak dzieci przymierzając się do gigantycznych mebli. Sprawdziliśmy czy nie jesteśmy daltonistami i odróżniamy kolory. Adaś przeszedł metamorfozę i stał się spidermanem, który odkrywał kolejne tajemnice fizyki w Lasku Doświadczeń.
  
  
Nasz synek stał się małym odkrywcą na Szlaku Trapera. Dzielnie pokonywał górki i dolinki, drewniane kładki i indiańskie namioty. A na końcu przeprawiliśmy się tratwą przez jeziorko.
  Ostatnim punktem naszego programu był wiklinowy labirynt, w którym trzeba szukać kolejno tabliczek i wykonywać zadania lub rozwiązywać zagadki, które są opisane na tychże tabliczkach.
Nie sposób napisać o wszystkich atrakcjach, które znajdują się na farmie. A może nawet nie warto, bo cóż potem zaskoczy Was na miejscu? 

1 komentarz:

  1. Żałuję, że nam nie po drodze bo wiele już pozytywnych relacji o tym miejscu słyszałam ...

    OdpowiedzUsuń