Select Language

niedziela, 22 stycznia 2017

Karkonosze, Źródła Łaby i Czechy z wysokości

Karkonosze, najwyższe pasmo Sudetów, najwyższe góry w Czechach. Ogromnie popularne również w Polsce. Długie pętle, dobra dostępność schronisk, polodowcowe kotły, jeziorka, wodospady i odkryte grzbiety gór sprawiają, że Karkonosze są tłumnie odwiedzane przez turystów. Do tej pory udało nam się zaliczyć najsłynniejsze szlaki po polskiej stronie (m.in. Śnieżne Kotły czy droga na Śnieżkę), teraz przyszedł czas na czeską stronę.
Wakacje nieubłaganie zbliżały się do końca, więc nie mieliśmy dużo czasu na górski trekking. Ale chcieliśmy zobaczyć jeden szlak, o którym mówi się, że jest najpiękniejszy w całych Karkonoszach. I wszystko wskazywało na to, że uda się przejść go nawet z 5,5 latkiem.

Najsłynniejszym miasteczkiem turystycznym po czeskiej stronie jest Szpindlerowy Młyn, nazywany przez Polaków czeskim Zakopanym. To tu jest najwięcej hoteli, pensjonatów, wyciągów narciarskich i całej infrastruktury dla miłośników gór zarówno zimą, jak i latem. Sama miejscowość jest typowo turystyczna, a jej sercem jest rzeka Łaba, która ma swe źródła właśnie w Karkonoszach.

Łabę widzieliśmy m. in. w Dreźnie, a do jej źródeł prowadzi jeden z najpiękniejszych szlaków w okolicy. Postanowiliśmy przebyć tę trasę, pełni nadziei na wspaniałe widoki. Wyruszyliśmy ze Szpindlerowego Młyna na górę Medvedin (pisałam o jej atrakcjach tutaj). Plan zakładał pięciogodzinny marsz, a wchodzenie i schodzenie z Medvedina wydłużyłoby nam czas o około 3 godziny. Trochę za dużo jak na małego Włóczykija, zwłaszcza, że panował upał. Zatem wystartowaliśmy w kierunku Vrbatovej Boudy. Początkowo szlak prowadzi drewnianą kładką przez torfowiska (Svinské louže).
Potem droga do schroniska to horror - pnie się pod górę....asfaltem! Już dawno nie byliśmy tacy poirytowani. Do schroniska dojeżdżają też autobusy, z których wylewa się tłum ludzi chętnych na zimne piwo w schronisku. Całe szczęście na szlak rusza dosłownie kilka osób.
 
W schronisku przybijamy pieczątkę (jesteśmy na wysokości 1397 m n.p.m.). Stamtąd ruszamy czerwonym szlakiem w kierunku potoku Panczawskiego. I tu zaczynają się widoki! Niesamowite, spektakularne na wielką Dolinę Łaby (Labský důl) pod nami. Docieramy do Wodospadu Panczawskiego (Pančavský Vodopád) - najwyższego w całych Karkonoszach! Ściany wodospadu sięgają 148 metrów wysokości. Pod nami kilkunastometrowe pionowe ściany kotła Łaby, nad nami wielki błękit. Wspaniałe widowisko, rozległa górska panorama przed nami.


 
Ale czas goni, wciąż nie osiągnęliśmy celu dzisiejszej wyprawy. Z dala widać okazały budynek zwany Łabską Budą, kolejne schronisko, wielkie, betonowe, nie pasujące do otoczenia, za to pięknie położone. Stąd już kilkanaście minut dzieli nas do Źródeł Łaby (Pramen Labe). Nasz cel osiągnięty! Adaś trochę zdziwiony, że na dole Łaba jest dużym potokiem, a u źródeł wypływa niewielki strumień, obudowany kamieniami. Źródło Łaby znajduje się na wysokości 1380 m n.p.m. i wypływa ze studzienki. Tuż obok na kamiennym murku znajdują się herby 24 miast, przez które przepływa ta rzeka.
 
 

Jesteśmy zatem w połowie drogi. Upał daje się we znaki, idziemy w pełnym słońcu, jest bezwietrznie. Aby nie wracać tą samą drogą wybieramy żółty szlak w kierunku przełęczy U Ctyr Panu. W tym miejscu była kiedyś granica 4 czeskich nadleśnictw. Przy okazji okazuje się, że mamy nieaktualną mapę i szlak, którym chcieliśmy iść dalej prowadzi w innym kierunku niż Medvedin. Całe szczęście napotkani Czesi mają mapę aktualną i polecają przy okazji przejście przez Harrachove Kamienie po zielonych znakach.
 
WOW! Jak dobrze posłuchać czasem "tubylców". Panorama z Harrachowych Kamieni jest imponująca. Widzimy przed sobą górę Kotel,  z dala Góry Izerskie, nawet liberecki Jeszczed pięknie nam się pokazuje. Dokoła pięknie falują kwitnące już wrzosy.




 Na całej dzisiejszej trasie mijamy bunkry. Gdy Hitler doszedł do władzy, zażądał od Czechosłowacji zwrotu przygranicznych ziem w rejonie Sudetów. Rząd Czechosłowacji chcąc ochronić się przed potencjalnym atakiem rozpoczął budowę fortyfikacji.

Tu szlak zakręca w kierunku Vrbatowej Boudy, tego cholernego asfaltu, który tym razem prowadzi w dół, na torfowiska na Medvedinie. Cały dzień towarzyszył nam widok na położony na granicy polsko-czeskiej przekaźnik radiowo-telewizyjny na Łabskim Szczycie. Będąc u źródeł Łaby można przejść na polską stronę i zejść np. do Szklarskiej Poręby. Szlaki w Karkonoszach  bardzo ładnie się zapętlając dając spory wybór tras.
 


Pokonanie całej pętli zajęło nam około 5,5 godziny, czas wg mapy pokazywał około 4h. Myślę, że to niezły wynik jak na góry z sześciolatkiem. Bardzo zmęczony Adaś dotarł w końcu na Medvedin, gdzie dziwnym zbiegiem okoliczności wstąpiły w niego nowe siły jak tylko ujrzał plac zabaw:-)

Poniżej mapa z przebegiem trasy:


4 komentarze:

  1. Bardzo fajne krajobrazy,my jeszcze tam nie dotarliśmy ale czytając waszą relację coraz bardziej nabieramy ochoty na wizytę w tych rejonach.Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej zaskoczyła mnie mała ilość turystów. Spora ich liczba była na Medvedinie, kilkanaście osób przy źródłach Łaby, a na szlakach prawie pusto. Dziwne, bo to II połowa sierpnia była. Polska strona Karkonoszy podobno była szturmowana przez tłumy ludzi o tej porze.

      Usuń
  2. Wybieramy się tam z pięciolatką i ośmiomiesięczną córką w sierpniu. Karkonosze od strony polskiej starsza ma zaliczone. Czy od strony czeskiej są jakieś trasy dla wózków dziecięcych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Z racji podróżowania z dzieckiem chodzącym nawet nie interesowałam się tematem tras dla wózków. Po Szpindlerowym Młynie spokojnie z wózkiem da się spacerować. W góry polecam jednak nosidło lub chustę. Można wędrować bez ograniczeń:-)

      Usuń