Select Language

poniedziałek, 2 listopada 2015

Ojców, Dolina Prądnika i Pieskowa Skała

Początek października to wymarzona pogoda na wszelakie wycieczki. Sezon turystyczny dawno się skończył, drzewa zaczynają się powoli złocić i czerwienić, niebo jest obłędnie błękitne, a dni jeszcze w miarę ciepłe. Musielismy wykorzystać ten czas na ostatni w tym roku wypad poza dom dalej niż 200 km. Gdzie szukać oznak jesieni? W Ojcowskim Parku Narodowym, słynącym z malowniczych skałek, doliny Prądnika i zamków. Nie byliśmy w Ojcowie ponad 10 lat!

Przez ten park przebiega kilkadziesiąt kilometrów szlaków, które latem przeżywają prawdziwe oblężenie, gdyż miejsce to znajduje się blisko Krakowa i Śląska. Około południa wyruszyliśmy spod zamku w Ojcowie i obraliśmy zielony szlak. Dzień zapowiadał się fantastycznie!
Nie zależało nam na dużej ilości kilometrów. Obiecaliśmy Adasiowi skałki, zamek i jaskinie, więc  nasza trasa musiała objąć wszystkie te elementy. Szlak początkowo prowadzi dolinką, z której możemy podziwiać kilka ostańców. Ostańce to mocne skały, które "ostały się" i nie uległy erozji.

Po kilkunastu minutach marszu dotarliśmy do małej budki, w której można zakupić bilet do jaskini. Wejścia są o każdej pełnej godzinie i mieliśmy zaledwie 10 minut by wspiąć się do jej wejścia położonego 67 metrów ponad dno Doliny Prądnika. Jaskinia Ciemna zaliczana jest do najcenniejszych stanowisk archeologicznych w Polsce. Długość jej komór i korytarzy to 209 m. Cały system składa się z:  jaskini właściwej, zamkniętej żelazną kratą (150 m), tuż na prawo od niej Tunel, a za nim tzw. Ogrojec - rodzaj skalnego dziedzińca otoczonego z trzech stron skałami, który przechodzi w tunel zwany Oborzyskiem Wielkim. Od niego w lewo odbiega ciasny korytarzyk. Około 60 tys. lat temu zamieszkiwali ją Neandertalczycy.  Ciekawostką jest to, że zwiedzaliśmy tę jaskinię ze świeczkami w rękach. Adam był zachwycony gdy przewodnik poświecił latarką na sklepienie i mogliśmy obserwować kilkaset zahibernowanych nietoperzy. Ze względu na te sympatycznie śpiące ssaki nie można robić zdjęć w środku.
  
Nieopodal otworu groty, w masywie Góry Koronnej spotykamy najbardziej charakterystyczny ostaniec w parku. Jest to tzw. Rękawica, rzekoma ręka Boga, która zasłoniła otwór do jaskini, w której ukrywali się polscy wieśniacy z Ojcowa przed Tatarami.
 Warto wspiąć się trochę na skałki i zachwycić widokiem na Dolinę Prądnika.
Docieramy po jakimś czasie na Wzgórze Okopy, skąd mamy kolejny fantastyczny widok. Na wzgórzu widać ślady wałów osady założonej w XII i użytkowanej do XIV wieku. Być może założył ją Konrad Mazowiecki, aby zdobywać stąd Kraków. Istnieją również przypuszczenia, że w tej właśnie osadzie ukrywał się król Władysław Łokietek, a nie w jaskini jak się powszechnie przyjęło.
Odtąd już szlak prowadzi nas w dół. Schodzimy powoluteńku, mijając słynne źródło miłości i Bramę Krakowską. Z dołu w całej okazałości podziwiać możemy Wapiennik oraz wzniesienia, które pokonaliśmy kilkadziesiąt minut wcześniej. Słoneczko przygrzewa,wracamy więc do Ojcowa tym razem czerwonym szlakiem popijając jeszcze ciepłą herbatkę z termosu. Adaś jak zwykle targa ze sobą jakieś patyki udające wędki, łuki, czy miecze.
Mamy za sobą jakieś 2,5 godziny marszu (z małymi przerwami na kanapkę czy zdjęcia), młody zaczyna marudzić,że się zmęczył. Ale wydobywa z siebie jeszcze resztki sił aby zobaczyć Kaplicę na Wodzie. Pochodzi ona z XIX wieku, z czasów zaborów. Car zabronił wówczas budowy świątyni na ojcowskiej ziemi, zlokalizowano więc ją...na wodzie. Budowlę ukończono w 1901 roku.
Warto jeszcze nadmienić, że w Ojcowie zwiedzić można słynną Grotę Łokietka (Jaskinię Królewską) o długości 320 metrów. Według legendy w grocie tej ukrywał się sam Władysław Łokietek przed wojskami Wacława II - króla czeskiego. Łokietka miał uratować pająk, który w otworze jaskini uwił sieć, dzięki czemu wydawała się nie zamieszkana i zapomniana, natomiast władca został do niej spuszczony wąskim otworem od strony stropu.

 Po wizycie w Ojcowie ruszyliśmy jeszcze na chwilę do Pieskowej Skały. Wiedzieliśmy, że zamek obecnie jest w renowacji, ale wymyśliliśmy Adasiowi historyjkę o olbrzymie Herkulesie, który władał potężną maczugą. Sam zamek jest bardzo znanym obiektem i zobaczyć go można m.in. w wielu scenach z "Janosika".
Natomiast Maczuga Herlulesa to ogromny ostaniec - chyba najbardziej znana skała w naszym kraju. Ma 25 metrów wysokości i stoi na skale zwanej Fortepianem. Pamiątka z wycieczki? Wielki kawałek skałi z maczugi. Stoi na Adasiowej półce po dziś dzień.

 Przebieg naszej trasy: zielony szlak prowadzący do Wąwozu Smardzowickiego, a z powrotem czerwony po drugiej stronie rzeki.






7 komentarzy:

  1. Fajna wyprawa,my planujemy na najbliższy weekend Olsztyn i Mirów ale zobaczymy czy pogoda dopisze.Pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Olsztynie juz byliśmy. Chcieliśmy zobaczyć Mirów i Bobolice, ale wyszło na to, że zobaczyliśmy Ogrodzieniec i Rabsztyn. Tyz piknie!

      Usuń
  2. Ciekawa trasa. Mam Ojców o rzut beretem a jeszcze nie byłam w Jaskini Ciemnej, zachęciliście, szczególnie tymi świeczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weźcie lepiej latarkę:) Będzie Wam dużo wygodniej.
      A Poboczem to z Krakowa pochodzi?

      Usuń
  3. Hm... To już drugi raz dziś gdy czytam wpis o Ojcowie. Chyba to znak, że najwyższy czas odwiedzić te okolice.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo inspirujący wpis - już byliśmy w tych okolicach ale z dziećmi jeszcze nie. Czas nadrobić :) Niezły kawałek maszerowaliśmy. Super!

    OdpowiedzUsuń