Na granicy niemiecko-austriackiej znajduje się Park Narodowy Berchtesgaden. W samym jego sercu położone jest piękne Jezioro Królewskie o głębokości pond 190 m i zajmuje prawie całą dolinę pomiędzy szczytem Watzmann na zachodzie, a szczytami Jenner i Gotzenberg na wschodzie.
Kupujemy zatem
bilety na rejs po jeziorze i czekamy sobie przez 1,5h na naszą łódź
wygrzewając się w słońcu nad brzegiem lodowatego jeziora. Jest sierpień 2012 r.
Gdy nadchodzi pora naszego rejsu do przystani przypływa łódź, cichuteńka, napędzana elektrycznie i zabiera grupkę ok. 85 turystów. Suniemy cichuteńko po tafli wody, po czym łódź zatrzymuje się na środku jeziora przy ogromnej skalnej ścianie, kapitan łodzi wyjmuje trąbkę i gra melodię, która po kilku sekundach wraca do naszych uszu wiernie odtworzona przez echo. Coś wspaniałego!
Turyści mają do wyboru 2 warianty rejsu - do kaplicy św. Bartłomieja lub dalej, do jeziora Obersee. My wybieramy wariant pierwszy. Nie wiemy jak długo mały Adaś wytrzyma pływanie i bujanie. Na łodzi Adaś radośnie macha do wszystkich zaczepiających go ludzi, ale pod koniec rejsu jest już wybitnie znudzony (płynie się ok. 35-40 min).
W końcu dopływamy do celu i naszym oczom ukazuje się jeden z najbardziej znanych widoków w Bawarii: