Select Language

czwartek, 9 czerwca 2016

W czasie jazdy dzieci się nudzą?

Przyszła ciepła pora, a wraz z nią okres częstszych wyjazdów poza dom. Czy bliżej, czy dalej - każda podróż cieszy. Niestety dłuższe siedzenie w aucie po jakimś czasie zaczyna nudzić małych podróżników.

Jaki macie patent za zabicie czasu podczas jazdy?
Nasze "czasoumilacze" to:
1. Zabawa w "Nożyce, kamień, papier"
2. Zabawa w zgadywanki - opowiadamy o jakiejś rzeczy widzianej po drodze , a druga osoba ma za zadanie zgadnąć co mamy na myśli
3. Śpiewanie i nauka wierszyków
4. Czytanie legend, np. o mieście do którego akurat zmierzamy.
5. Zabawa w słowa - Adaś podaje słowo, a kolejna osoba musi podać słowo rozpoczynające się od ostatniej litery poprzedniego słowa
6. Zabawki - czasem jakiś nieduży pojazd lego, ostatnio lornetka
8. Liczenie - liczymy drzewa, samochody, znaki drogowe - wymyślamy sobie co mamy policzyć
9. Karciana gra w Piotrusia

Nie mamy tabletów, czasem zagramy w jakąś grę na smartfonie, ale staramy się nie marnować czasu na elektronikę.

Ostatnio wpadł mi w ręce "Mój dziennik podróży" - książeczka małego formatu, w której dziecko (nawet kilkuletnie) może gromadzić swoje wspomnienia z danej wycieczki. Fajna rzecz by utrwalić nazwy miejsc, które się odwiedziło.



Podeszłam do niego sceptycznie - wszakże 5,5 latek nie opisze jeszcze nic. Jakże mylne było moje wyobrażenie o tej publikacji! Zdanie zmieniłam po tym zabraliśmy dziennik ze sobą do Krakowa. I zaczęliśmy wypełniać go już podczas jazdy. Przydały się różnorakie naklejki, które posłużyły nam do stworzenia zarysu mapy. Zamierzamy ją rozbudowywać z każdym kolejnym wyjazdem.
Dziennik to miejsce na rysowanie, kolorowanie, wklejanie biletów czy zdjęć, zapisywanie śmiesznych nazw mijanych na trasie miejscowości. Nawet małe dzieciaki z pomocą rodziców spokojnie mogą zacząć przygodę z samodzielnym dokumentowaniem swoich podróży. Młody przed wyjazdem stworzył mini listę rzeczy, które zawsze zabiera na wycieczki. Są to: plecak, aparat i lornetka:-)

 Adaś postanowił, że chce zwiedzać Polskę i właśnie podróże po kraju będziemy dokumentować.Póki co pierwsze koty za płoty. Może pod koniec lata zaprezentujemy Wam wypełniony w 100% dziennik Adasia? Bardzo byśmy chcieli! Pamiętać tylko trzeba by zabrać ze sobą jakiś zestaw naklejek, pieczątki, kilka kredek lub flamastrów. Szkoda, że choćby ze 2 mazaki nie są dołączone do książeczki. Dzienniczek zakupić można na BEZDROŻACH. I zapewniam Was, że uchyliłam jedynie rąbka zawartości dzienniczka. Resztę odkryjcie sami. Miłej zabawy!
 




6 komentarzy:

  1. Super sprawa z tym dziennikiem! a Widzieliście serie książek PODRÓŻOWNIKI?? Są też po Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My z każdej podróży przywozimy kartki i opisujemy na nich nasze wrażenia z wyjazdu Taki pamiętnik podróżniczy by nam w tym pomógł :) świetny pomysł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to się zastanawiam dlaczego nie pomyśleliśmy o czymś takim wcześniej!

      Usuń
  3. Super! W czasie jazdy samochodem dla ułatwienia zabawy polecam Bezpieczny stolik Tuloko.

    OdpowiedzUsuń
  4. My dla dwulatka zabieramy kaiążki z dużą ilością naklejek. Polecam wydawnictwo usborne, dla starszych dzieci też, ostatnio dzieciaki w wieku 2 i 7 naklejały razem i miały świetną zabawę:)

    OdpowiedzUsuń