Select Language

piątek, 24 października 2014

Wisła - objazdowo po Beskidzie Śląskim

Wrześniowy urlop obfitował nie tylko w górskie atrakcje, ale również w spotkania towarzyskie. 2 wesołe nocki spędziliśmy u znajomych w Ustroniu, którzy mieszkają z 15 minut od Leśnego Parku Niespodzianek. I to oni namówili nas aby odwiedzić okoliczne miejscowości zamiast szwędać się po górach. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na zobaczenie wszystkiego, ale uważam, że jak na jeden dzień to zaliczyliśmy niezły objazd:)

A wszystko zaczęło się od Wisły. Mówią, że to perła Beskidów, ja powiem, że najwyżej ładny kamyk. Na Przełęczy Kubalonka zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy w dół zobaczyć osławiony zamek prezydencki. Obiekt ten powstał w 1930 r. i był darem ludu śląskiego dla prezydenta Ignacego Mościckiego. Po dziś dzień organizowane są tu wizyty państwowe.
Droga z Kubalonki do zamku i z powrotem jest strasznie nużąca, idzie się dłuuuuuuugo asfaltem przez las. Na miejscu okazało się, że w pobliżu zamku jest parking, na który można spokojnie dojechać samochodem. Jest tu nawet plac zabaw! W dół rozpościera się widok na zaporę na Wiśle - Czarnej - jest to miejsce gdzie łączy się Biała i Czarna Wisełka, które po połączeniu stanowią początki Wisły - najdłuższej rzeki w Polsce. Wisła ma swe źródła na Baraniej Górze, na którą można wejść m.in. od wyżej wymienionej przełęczy.

Do miasteczka pojechaliśmy przed wieczorem. Mamy w domu prawdziwego fana gofrów i obietnica pojechania "na gofry" skusi Adasia do wszystkiego:) Odpuściliśmy sobie dom z pamiątkami po Małyszu, odpuściliśmy oglądanie Małysza z białej czekolady, ale pojechaliśmy zobaczyć skocznię w Wiśle-Malince. Punkt K to 120 m. dziwnie patrzy się na skocznię pokrytą igielitem:-)

Potem już prosto do centrum, które we wrześniu (o dziwo) było zupełnie wyludnione. Nie ma tu spektakularnej starówki, nie ma w centrum fajnego klimatycznego drewnianego kościoła. Niestety wzdłuż deptaka jak zwykle - tandeciarskie pamiątki, automaty do gier itp. Zawsze staramy się unikać takich miejsc, bo psują cały klimat i nasze wyobrażenie o danym miejscu. Dlatego nie przepadam za Wisłą, jako miastem, natomiast okolice - jak najbardziej na plus!
Na małym skwerze natknęliśmy się na krętą ścieżkę, wzdłuż której poustawiane były zamki z kawałków szkła. Dopiero po chwili zauważyliśmy, że owa ścieżka to bieg Wisły, a zamki ustawione są kolejno - od prezydenckiego, znajdującego się u źródeł po te blisko ujścia rzeki do morza. I tak pierwszy z nich na szlaku to Zamek Prezydencki z Wisły, jest też Wawel, zamek w Sandomierzu, pałac Puławach, Zamek Królewski z Warszawy zamek z Torunia i wiele innych.


Adasio pojeździł rowerkiem po skate parku, pożarł ochoczo zakupionego gofra z bitą śmietaną i nim się zorientowaliśmy - zrobiło się ciemno.Następnym razem zabawimy dłużej w okolicy - wszakże Stożek czeka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz